A A A

"Powtórne związki małżeńskie"

  • "Powtórne związki małżeńskie"
    "Powtórne związki małżeńskie"

fragment
Wielu rozwiedzionych szuka uleczenia doznanych ran w ponownym małżeństwie z nowym partnerem. Nie mogą oni jednak zawrzeć ślubu kościelnego, nie mogą przystępować do sakramentów 
św. Jako wierzący pragną oni w Kościele i w możliwy dla nich sposób uczestniczyć w jego życiu. Dla każdego duszpasterza i i dla wielu katolików stanowi to niewątpliwie problem cierniowy.
Wprawdzie ci rozwiedzeni i ponownie związani cywilnym związkiem małżeńskim nie są obciążeni karą ekskomuniki, niemniej jednak przez brak dostępu do Eucharystii należy uważać ich za niepełnosprawnych członków wspólnot kościelnych Z punktu widzenia prawa kościelnego są uważani oni za bigamistów i cudzołożników. 
Kościół jednak nigdy nie odwracał się od tych, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji życiowej, którzy pogubili właściwą orientację ewangeliczną i poprzez związanie się węzłem małżeńskim niesakramentalnym wykluczyli siebie z uczestnictwa w sakramentach świętych. Kościół czuje się odpowiedzialny za wszystkich ochrzczonych swoich członków, a może szczególnie za tych, którzy najbardziej potrzebują miłosierdzia Bożego.
Trzeba najpierw jasno powiedzieć, że ci małżonkowie nie są w żaden sposób odtrąceni od Kościoła, ani też nie powinni uważać się za wiernych "drugiej kategorii". Małżonkowie ci, na mocy chrztu i bierzmowania są nadal członkami wspólnoty Chrystusowej, jaką jest Kościół, i pozostając w wierze, której się nie wyparli, są na drodze do zbawienia. Nie można ich pozostawić ich samych sobie, aby swe problemy rozwiązywali jedynie w obliczu Boga, gdyż Kościół pielgrzymujący wezwany jest również do tego, by każdemu niósł miłosierdzie i zbawienie. 
Każde małżeństwo niesakramentalne stanowi osobny przypadek i tym samym przedstawia odrębną sytuację duszpasterską. Są wśród rozwiedzionych małżonków tacy, którzy ponoszą prawie całkowitą odpowiedzialność za rozbicie małżeństwa. Ale sš i ci, nie ponoszą żadnej winy, gdyż zostali w sposób brutalny porzuceni. Co więcej, ci ostatni pragnęli żyć według Ewangelii - pozostajšc samotni - lecz trudna rzeczywistość nie pozwoliła im zrealizować tego postanowienia. Za tych ludzi, których wina za rozkład małżeństwa jest problematyczna lub w ogóle nie istnieje i których stosunek do Kościoła po zawarciu nowego związku małżeńskiego jest również bardzo zróżnicowany, Kościół poprzez swoich duszpasterzy jest przd Bogiem szczególnie odpowiedzialny.