A A A

"Rozwiedzeni do rozwiedzionych"

  • "Rozwiedzeni do rozwiedzionych"
    "Rozwiedzeni do rozwiedzionych"

Jak to się stało?

    Jesteśmy w małżeństwie niesakramentalnym prawie dwadzieścia lat. 
Chciałabym opowiedzieć, jak to się stało, że trafiłam właśnie tutaj - do Duszpasterstwa Małżeństw Niesakramentalnych.
    Pochodzę z rodziny katolickiej, wierzącej i praktykującej. Moi rodzice nie "narzucali się" zbytnio Panu Bogu, ale przestrzegali przykazań. Tak więc chodziłam na religię przez całą szkołę, a wczasach studenckich na spotkania akademickie przy mojej parafii i kościele św.Anny. Z grupą przyjaciół, która zawiązała się w tamtych czasach, chodziliśmy na pielgrzymki i często razem spędzaliśmy czas. Ale ten krąg znajomych zmniejszał się, bo ludzie zakładali swoje rodziny i mieli już na głowie inne sprawy i zainteresowania. A ja ciągle nie miałam żadnego mężczyzny, za którego wyjść za mąż.
    W końcu spotkałam człowieka, którego pokochałam. Ale, jak się okazało był rozwodnikiem i to beznadziejnym, bo sąd kościelny uznał jego pierwsze małżeństwo za ważne."