A A A

Świadectwo II

Przez pierwsze kilka lat po zawarciu związku cywilnego, zbuntowana na Kościół, nie chodziłam na Mszę św. i nie modliłam się. Aż stało się coś, czego nie byłam w stanie przewidzieć. 
Myślę, że to tylko Pan Bóg mógł coś takiego wyreżyserować.
Kiedy byłam na spacerze z moją kilkuletnią córeczką, przechodziłyśmy koło otwartych drzwi kościoła z widokiem na ołtarz, który był akurat oświetlony. Dziecko wzięło mnie za rękę i razem weszłyśmy do środka. 
Dziecko z niezwykłym zainteresowaniem przyglądało się obrazom, figurom świętych i tak znalazłyśmy się przed głównym ołtarzem. 
Wtedy coś we mnie drgnęło. Uklękłam, zrobiło mi się gorzko i smutno. Łzy napłynęły do oczu.
I tak rozpoczął się mój powrót do Boga. Zaczęłam częściej zaglądać do kościoła i pytać samą siebie: co się stało z moją wiarą? Jakże ona musiała być słaba, że stawiając jeden fałszywy krok, straciłam wszystko - odrzuciłam Boga. 
Potem nadszedł czas pierwszej Komunii św. mojej córki i wielki ból, że nie mogę razem z nią przyjąć Chrystusa. Tylko Bóg wie, co wtedy przeżywałam, gdy mówiłam jej, jak należy się spowiadać, jak przyjmować Komunię św. 
Wtedy już się nie buntowałam, nie miałam pretensji do nikogo. Byłam tylko wdzięczna Bogu za to, że Go odnalazłam.
W czasie ciężkiej choroby, która mnie dopadła, mogłam postawić kolejny krok na mojej drodze ku miłosiernemu Bogu. 

Iza